FANDOM



Medytacja w deszczu Źródło • Wiersz ze zbioru Książka wierszy • Federico García Lorca • przeł. Azahar Morze
Medytacja w deszczu Źródło
Wiersz ze zbioru Książka wierszy
Federico García Lorcaprzeł. Azahar
Morze

Źródło

(tytuł oryginału - hiszp. "Manantial")


Zrodlo


(1919)


Mrok zapadł w sen na łące.
Źródła śpiewają.

Naprzeciw przepastnego zimowego pejzażu
śniło serce moje.
Któż z ludzi mógłby zrozumieć źródła,
tajemnicę wody,
co ledwie zrodziła się, ten śpiew
ukryty przed duszy spojrzeniem:
melodię słodką, głębszą bardziej
niżeli własne serce?

Zmagając się z ciężarem cienia
źródło śpiewać zaczęło.
Zbliżyłem się by go posłuchać:
lecz serce nie rozumie niczego.
To niewidzialne gwiazdy tryskały
na mięciuteńką trawę,
to Słowo zostało zrodzone na ziemi
przez łono nieskalane.

Moja wiekowa topola z równiny
poruszała konarami,
i były jej liście, drżące o zmierzchu,
jako ze srebra gwiazdy.
Esencją letniego nieba zaś była
wielka topola. Słodkie,
gęstym półmrokiem zmącone, słyszałem
ciche pieśni wody.

Jakież litery jutrzenki stworzyły
jej piękne słowa tajemne?
Któreż to wargi je wyrzekają?
Co mówią dalekiej gwieździe?
Złe jest me serce, o Panie! Czuję
żar grzechów, nieubłagany,
jak trawi mnie. Morza mego wnętrza
wszystkie bez plaż pozostały.
Latarnia Twa zgasła. Jaśnieje tylko
serce ogarnięte płomieniami!
Ale czy nocy czarna tajemnica,
czy sekret źródlanej wody,
dla oka ludzkiej wiedzy jedynie
misterium są niezgłębionym?
Mgła tajemnicy nie przenika dreszczem
drzewa, góry ni owada?
Czy jest mój głos dźwiękiem jedynie?
I nic nie mówi woda źródła nieskalana?

Ale ja czuję w tej wodzie
coś, co przenika mnie dreszczem... niczym wiatr
gałęzie duszy kołyszący...

“Bądź drzewem!”
                    (rzekł jakiś głos w oddali.)
I strumień gwiazd się potoczył
po niebie czystym, bez plamki.

Przytuliłem się do stuletniej topoli
ze smutkiem i pragnieniem,
niczym Dafne, która lękiem zdjęta,
ucieka przed Apollem nostalgii.
W gęstwinę liści wplotła się dusza
i krew ma stała się sokiem.
W gęstą żywicę się przemieniło
mych łez źródło gorzkie.
Odeszło serce w dół, do korzeni,
a moje cierpienia człowieka
uciekły szybko i tylko rany
zostały na korze drzewa.

Naprzeciw przepastnego zimnego zmierzchu
poruszałem gałęziami
i rytmem czystego zmrożonego wiatru,
nieznanym, się radowałem.
Gwiazd słodycz czułem na swych ramionach,
ptasich skrzydeł pieszczotę
i pszczół tysiąca muzykę, kiedy
wśród moich palców grały.
Ul słodki pełen żywego złota
wnętrze me posiadało!
Przepadł gdzieś pejzaż, i ziemia, i tylko
niebiosa pozostały.
Jąłem wnet słyszeć głębokie gór tchnienie
i gwiazd szmer delikatny.

Czy moje słodkie liście nie pojmą
już nigdy wody sekretu?
A czy korzenie sięgnąć zdołają
do krain narodzin i śmierci?
Gałęzie skłoniwszy ku niebu, które
fale wód odbijały,
zwilżyłem liście w swą pieśń wiodącym
płynnym błękitnym krysztale.
Znów źródła muzyka dotarła do mnie,
jak ją po ludzku słyszałem:
ten sam, tak dźwięczny, harmonii strumień,
wiedzy niepoznawalnej.
Kiedy uniosłem wielkie ramiona
ku lazurowi, mgła gęsta,
a wśród niej rosa i światło zwiędłe
tylko mnie spowijały.

Pragnąłem posiadać skrzydła, gdy smutek
roślin mnie ogarnął:
Ach, gdyby tak z wiatrem rzucić się w górę,
hen, ku bielutkim gwiazdom!
Lecz serce zdręczone, gdzieś wśród korzeni,
smętnie jęło mi szeptać:
“Jeżeli źródeł nie możesz zrozumieć,
przepadnij! Gałęzie twe zetnij!”

Wyrwij mnie, Panie, z tej ziemi! Daj uszy
co pojąć potrafią szmer wody!
Głos mi podaruj, by skradł poprzez miłość
sekrety fal czarownych:
by twą latarnię zapalić na nowo
tylko o słów oliwę proszę.

“Bądź więc słowikiem”, głos jakiś rzecze,
zgubiony w martwej dali.
I z piersi nocy wytrysnął nagle
strumień gwiazd lodowatych.

..................................
..................................




Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.