FANDOM



Almanzor • Wiersz • Heinrich Heine • przeł. Aleksander Kraushar
Almanzor
Wiersz
Heinrich Heineprzeł. Aleksander Kraushar


1

W kordowańskim wzniosłym tumie
Stoi kolumn tysiąc trzysta,
A na gęstych tych kolumnach
Lśni kopuła przysadzista.
 
Na kolumnach, łukach, ścianach,
W którąkolwiek spojrzysz stronę —
Widzisz słowa Alkoranu
Ręką mistrzów wyrzeźbione.
 
Władcy Maurów dla Allacha
Tę świątynię zbudowali,
Lecz się wiele już zmieniło
W ciemnych wieków bystrej fali.
 
Na wieżycy, gdzie muezin
Wzywał lud do modlitw, skruchy,
Dzisiaj — dzwony chrześcijańskie
W melancholii jęczą głuchej.
 
A na stopniach, kędy wierni
Powtarzali głos proroka,
Łyse mnichy niemym tłumom
Ukazują cud z wysoka.

A Almanzor ben Abdullach
Patrzy bacznie w tum Kordowy
I kolumny mierząc wzrokiem —
Tymi do się szepcze słowy:
 
„O kolumny! Was wzniesiono
Na Allacha powitanie,
A dziś na wspaniałość waszą
Wstrętni patrzą chrześcijanie!”
 
I pochylił rycerz głowę,
Nie folgując Maura dumie,
Nad chrzcielnicą wyrzeźbioną
W kordowańskim świetnym tumie!


 
2
 
Rączo schodzi z tumu stopni
I na koniu mknie jak chmura,
Aż mu drgają włosów sploty
I na kapeluszu pióra.
 
Gdzie do Alkolei płynie
Nurt Gwadalkwiwiru płowy,
Gdzie migdały kwitną białe
I lśni kwiat pomarańczowy,
 
Dzielny rycerz rączo spieszy,
Gwiżdże, śpiewa na swobodzie,
Hołd składając leśnym ptakom
I szemrzącej rzeki wodzie.
 
W Alkolei głuchym zamku
Sama mieszka donna Klara.
Ojciec jej w Nawarze walczy
I huf wrogów zmóc się stara.

A Almanzor już z daleka
Słyszy bębnów, trąb dudnienie,
Widzi świateł drobne smugi,
Co przez liści pełzną cienie.
 
A na zamku dam dwanaście
I rycerzy huf nie mniejszy,
Wszyscy tańczą dziarsko, żwawo,
Lecz. Almanzor najzwinniejszy.
 
Wesołością podniecony,
Miesza się do dam rozmowy,
Umie ująć je swym wdziękiem
I gładkimi ująć słowy.
 
Izabeli cudnym rączkom
Pocałunki śle zwodnicze,
Umie siąść i przy Elwirze,
Śmiało patrzeć w jej oblicze.
 
Z śmiechem pyta Leonory:
Czy się dzisiaj jej podoba?
Mówi, że krzyżyki płaszcza
Najpiękniejsza dlań ozdoba.
 
I zapewnia każdą damę,
Że mu miłość pierś rozżarza;
„Jakem jest chrześcijaninem!”
Już trzydziesty raz powtarza.
 
A na zamku Alkolei
Już przycichły tańce, krzyki,
Znikły już tańczących grona
I zagasły świec płomyki.

Donna Klara i Almanzor
Pozostali tylko sami —
I ostatni odbłysk lampy
Pada na ich twarz smugami.
 
A na krześle siedzi donna,
Zapatrzona, zasłuchana,
U jej stóp marzący rycerz
Kłoni głowę na kolana.
 
Z złotej fioli na rycerza
Woń różaną donna zlewa
I z chmurnego jego czoła
Smutek rączką swą rozwiewa.
 
I łza z oczu donny spływa
Na włos bujny Almanzora,
A on smętnie lica chmurzy,
Z czoła znika mu pokora.
 
Śni mu się, że stoi w tumie,
Że wpatruje się w niebiosy,
Że z pokorą w duszę chłonie
Jakieś dziwne, smętne głosy.
 
Wszak to kolumn ciche jęki,
Wywołane wspomnień chwilą,
Dłużej cierpieć już nie mogą,
Łamią się... ku ziemi chylą.
 
Słychać trzask i łoskot straszny,
Bledną księża jakby duchy
I kopuła się zapada,
I jęk bogów słychać głuchy!




Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki