FANDOM



Atak zombie • Wiersz • Blantus
Atak zombie
Wiersz
Blantus

Wypiwszy raz piwka kilka - mocnych
wyruszyłem na spacer nocny.
Idąc przez miasto, wdychałem ołów.
W tym czasie wampir ruszył na połów
ofiar bezbronnych i gimnazjalistów
zabił ich w nocy chyba ze trzystu.
Co jest logiczne, go napotkałem.
Wcale się ze spotkania nie radowałem.
Wśród nocy i latarń blasku,
przy szatańskim diabła poklasku.
Ja tylko byłem i był tam on,
on miał swe moce za silną broń.
Ja zaś krzyżyka z sobą nie wziąłem.
Zamurowany nawet nie drgnąłem.
Tysiące szpilek w ciało tak wbite
sprawiło mi niesamowite
to odrętwienie członków na ciele
wampir podchodził zaś coraz śmielej.
"Hola psubracie!" To usłyszałem.
I gdy świadomość wnet odzyskałem.
Zostały kości, płonący żar.
Jeszcze duch jego z piekła się darł.
Nim rozpoznałem, skąd pomoc przyszła,
cała nadzieja na życie prysła.
Oto i trupy powstały ssane,
już bez wampira dość rozhasane.
Moi obrońcy zniknęli w nocy,
zaś przeznaczenie nikczemnie w oczy
zakpiło ze mnie,
no i daremnie
mnie ratowano od kłów potwora.
Nadeszła okrutnej śmierci mej pora.
Wtem w mojej głowie tryby skoczyły.
Nowe pomysły się objawiły.
Chwyciwszy mądrego planu,
mimo, że bliski byłem zawału.
Rzuciłem się bardzo odważnie
do ucieczki - raźnie.
To już jest koniec. Zbiegłem szczęśliwie.
Nie ma co stawać przeciw sile,
której pokonać nie zdołam sam.
Tak oto ostatni w mieście nie zombi trwam.





Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki