FANDOM



Rozdział XVII Atta Troll • Rozdział XVIII. • Heinrich Heine Rozdział XIX
Rozdział XVII Atta Troll
Rozdział XVIII.
Heinrich Heine
Rozdział XIX
Uwaga! Tekst wydano w 1902 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!


ROZDZIAŁ XVIII.

Pełnia była, noc księżyczna,
widna noc przedświętojańska,
w której widm łowiecka czerń
duchów ściga się parowem .
Z czarownicy gniazda, z okna,
śledzić mogłem wyśmienicie,
jak straszydeł cała zgraja
przewalała się wąwozem.
Pyszne to dla widza miejsce
i nie lada dziwowisko.
Co za widok! Pełny obraz
pogrobowej duchów hecy.
Biczów trzask - hop, hop! - i heczha!
rżą rumaki - grają psy -
rogów ryk - i śmiech, i wrzawa,
rozkiełznanem tętnia echem.
Przednia ni to straż, potwornie
sądzi przodem gruby zwierz:
dzików stada i rogaczy;
psów za niemi szczuta złaja.
Rozmaitych stref myśliwi
i przeróżnych czasów łowce:
Nimrod pędzi, Assyryjczyk,
przy nim Karol mknie Dziesiąty.
Wichrem białe pomykają
ich dzianety. Pieszo, w tyle,
ze sforami oszczepnicy,
z pochodniami bieżą pazie.
W dzikim tym pościgu, jakbym
znane rozpoznawał twarze.
Rycerz on w złocistej zbroi:
królem nie jest-li Artusem?
Nie Duńczyka widzę-ż, Ogra?
Wszakci jego to zielona
lśni kolczuga, co olbrzymiej
żaby mu nadaje wygląd.
I niejeden myśli tytan
w łowców przemknął mi orszaku.
Tak, to Wolfgang! W lot poznałem
oka jego blask pogodny.
Hengstenberga potępienie
z grobu go wywleka ciszy;
więc ochoczo, jak za życia,
z pogan ściga się hałastrą.
A po słodkim ust uśmiechu
takżem poznał i Williama.
Równie grzeszny, Purytanów
zaznał klątw - i nocą musi.
na karoszu rwąc z kopyta,
dzikiej towarzyszyć zgrai.
Obok niego na osiołku,
mknie człeczyna — Wielkie nieba!
Zblakła ta dewota minka -
duszy trwoga - i ta biała,
bogobojna ta szlafmyca —
Znam go! Stary druh nasz, Horn!
Że zaś ongi wszechświatowy
komentował mózg Szekspira,
musi w dzikich łowów zgiełku
dziś uganiać z nim po śmierci.
Cichy Franc, mój Horn potulny -
on co ledwie stąpał trwożnie
i zaledwie przy paciorku
lub herbatce wargą ruszał!
Stare żachną się pannice
(wczasu jego cne piastunki)
ach, i jękną... Ich pieszczoszek -
on, ich Franuś - dzikim łowcą!
Sparłszy konia, jak szyderczo
wielki nań spoziera William,
kiedy truchtem, na osiołku,
czesze za nim komentator -
ten zaś w mdłościach, długouszka
czepia się kurczowo łęku,
jak za życia, tak po śmierci
wiernie drepcąc za autorem.
Było tam i niewiast mnogo
w rozszalałej widm nawale.
Nimf nadobnych jędrne, młode,
smukłe przemigały ciała.
Nagie wskroś (mitologicznie)
konno rwały w cwał, okrakiem;
z pleców zato długie, złote
loków im spływały płaszcze.
Uwieńczona skroń; bezczelnie
wstecz przegięta każdej kibić;
dłonie zaś obluszczonymi
potrząsały tyrzusami.
Obok, na niewieściem siodle,
ze sokołem na napięstku,
garść mignęła mi opiętych,
strojnych dam, rycerskich dziewic.
A za niemi (o parodjo!)
na wychudłych, nędznych szkapach,
z komedjancka wyczubione
przeganiały się podwiki.
Słodkie buzie, lecz i oraz
nieco czelnie i bezwstydnie
barwiczkami okraszone;
a czyniły wrzask, jak furje.
Rozkiełznanem tętni echem
rogów ryk - i śmiech, i wrzawa.
Rżą rumaki - grają psy -
biczów trzask - hop, hop! - i heczha!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki