FANDOM



Rozdział XXI Atta Troll • Rozdział XXII. • Heinrich Heine Rozdział XXIII
Rozdział XXI Atta Troll
Rozdział XXII.
Heinrich Heine
Rozdział XXIII
Uwaga! Tekst wydano w 1902 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!


ROZDZIAŁ XXII.

Feb, w słonecznej swej dorożce,
płomieniste zaciął konie
i niebieskim swoim szlakiem
pół już był upalił drogi -
Ja zaś, leżąc, śniłem jeszcze
(o uciesznie sparowanych
niedźwiedziskach i upiorach)
wprost warjackie arabeski!
Obudziłem się w południe -
sam, jak palec, Moja bowiem
gospodyni, wraz z Laskarem,
dodnia wyszli już na łowy.
Jeno mops pozostał w szatrze.
Przed kociołkiem, przy ognisku,
stał ci on wyprostowany
i warząchew trzymał w łapie.
Snać niezwykłej wzór tresury,
łyżką mieszał on polewkę,
gdy skipiała - i skwapliwie
z wrzątka zgarniał szumowiny.
Co to?... Jeszcze mi gorączka
pali mózg - czy sam uległem
czaro w mocy?... Uszom moim
wierzyć nie chcę. Mops przemówił!
Mops przemówił - i to szwabsko
dobrodusznym dyalektem.
Sennie, jakby w zadumaniu
pogrążony, prawi tak:
Biada! Szwabski ja poeta,
w smętku mrący na obczyźnie.
W mopsa dziś zaklęty, muszę
czarownicy strzedz kociołka!
Co za zbrodnią i ohydą
wszelkie czary! Jak tragiczny
wieszcza los! W powłoce psa,
ludzkie trawią go uczucia.
Obym doma był pozostał,
w szkolnych druhów wiernem gronie!
Któż-bo z nich jest czarodziejem?
Kogo, kiedy, oczarował?
Obym doma był pozostał,
przy cnotliwym panadliku
i przy słodkim szwabskich gajów
pierwiosneczku, przy Mayerze!
Dziś w nostalgii mrę katuszach.
Ujrzeć radbym choćby jeno
dym, co kurzy się z komina,
gdy w Stukkert'cie warzą kluski!
Na te słowa, rozrzewniony
w skok porwałem się z barłoga
i usiadłszy przy kominie,
zmiłowania rzekę tonem:
Piewco zacny! Skąd się wziąłeś
w czarownicy tu schronisku -
i dlaczego tak okrutnie
przetworzono ciebie w mopsa ?
On zaś huknie z uniesieniem:
Więc nie Francuz? Wielkie nieba!
Rodak - Niemiec. Więc zrozumiał
cichy, skryty mój monolog! -
Ot, nieszczęście, panie ziomku!
Kto zaś winien? Radca Kolie -
i przy lulce i przy piwku
w knajpie, z onym, pogawędki.
Póty wracał do sentencji,
że umysłu nic nie kształci
nad podróże - (sam się przecie
polerował na obczyźnie) -
Aż i jam zapragnął schodzić
mych podeszew szorstką krustę,
tudzież (jak i on) misternie
przeogładzić się w światowca.
Pożegnałem więc ojczyznę -
i w kształcącym tym wojażu
odwiedziwszy Pireneje,
do Uraki wszedłem chaty.
Doręczyłem jej Kernera
list, z Justynka poleceniem.
Któż przypuszczał, że mój druh
z czarownice ma konszachty?
I gościła mnie Uraka
całem sercem - lecz o zgrozo!,
przyjaźń rosła, aż nakoniec
zmysłów zwyrodniała chucią.
I w ohydnie zwiędłem łonie
żar rozgorzał wszeteczeństwa;
sprośne się uwzięło babsko
na niewinność mą, na cnotę...
Ah, madom - (błagałem) - wybacz;
nie rozwiązły ja Geteńczyk,
lecz cnotliwej, szwabskich wieszczów
szkoły, członek i wyznawca.
Obyczajność muzą naszą,
i z najtęższej, grubej skóry
nosi majtki. Miejże litość -
i poniechaj mnie, madami
Są poeci, co dowcipem
olśniewają - lub polotem -
albo ogniem. My zaś, szwabscy,
posiadamy za to cnotę.
Oto klejnot nasz jedyny!
Stój, madam - nie zdzieraj ze mnie
bożych rabów tej żebraczej
płachty, co mi nagość kryje!
Tak błagałem - lecz z przekąsem
uśmiechnęła się sprośnica
i szyderczo, ostu pręciem,
nagle mej dotknęła skroni.
Naraz, przykry mnie owionął
chłód, jak gdyby całe ciało
gęsia mi powlokła skórka.
Gęsia? Nie. Ach, mopsia raczej.
Psia to była szczeć - i odtąd,
od przeklętej onej chwili,
(jako widzisz sam, o ziomku)
chadzam przemieniony w mopsa.
Biedaczysko mops! Od łkania
nie mógł już wykrztusić słówka,
i szlochając, i zawodząc,
w szlozach niemal się rozpływał.
Słuchaj - (rzekę doń z współczuciem) -
gdybym z psiej cię wydarł skóry?
Jakże radbym rymotworstwu
zwrócić ciebie - i ludzkości!
Ale mops, z rozpaczy giestem,
łapy uniósł ku niebiosom,
i westchnąwszy, z głuchym jękiem
w końcu wyłkał mi odpowiedź:
Do sądnego dnia już więźniem
zostać mi w tej mopsiej skórze -
chyba, że mnie z niej wyzwoli
czystej dziewy wielkoduszność.
Tak. Dziewica jeno czysta,
męzką nie dotknięta dłonią,
skruszy czar - jeżeli wiernie
takiej podda się klauzuli:
W Sylwestrową noc, niech dziewa
wiersz po wierszu, Pfizerowe
przewertuje poematy -
lecz, na Boga! — niech nie zaśnie.
A dziewiczych jeśli ocząt
sen nie sklei przy lekturze:
pryśnie czar - odetchnę ludzko
mops, znów stanie się człowiekiem.
Ach - (odeprę) - więc nie zdołam
wyzwolenia podjąć dzieła!
boć nasamprzód: nieskalaną
trudno zostać mi dziewicą -
nadto zaś: tem mniej jam zdolen,
wiersz po wierszu, Pfizerowe
przewertować poematy —
i nie zasnąć przy lekturze.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki