FANDOM


V. Chancellor
Notatki podróżnego J.R. Kazallon

VI.
Juliusz Verne
VII.
Uwaga! Tekst wydano w 1876 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!

Od 8 do 10 października. Wiatr północno-zachodni dmie silnie.

Morze rozkołysało się i żegluga męczy coraz gorzej. Deski w podłodze trzeszczą i to mnie nudzi potężnie. Podróżni prawie cały czas siedzą pod wystawka, ja zaś wolę zostać na pokładzie pomimo ciągłego deszczyku co przenika aż do kości.

Od dwóch dni daleko prędzej płyniemy, pomimo zniżenia masztów; wiatr przelatuje od 50 do 60 mil na godzinę.

Chancellor jest ciągle w najlepszym stanie, zboczenie jednak silne ciągle pcha nas na południe.

Zachmurzone niebo nie pozwala zrobić obserwacyi astronomicznych, nie wiemy zatem na pewno gdzie jesteśmy.

Towarzysze podróży nic nie wiedzą o dziwnym i niewytłómaczonym kierunku jaki kapitan dał statkowi.

Anglja jest na północo-wschodzie, a my ciągle płyniemy na południo-wschód! Robert Kurtis nie rozumie uporu kapitana, który zamiast puszczać ciągle żagle za wiatrem, powinien je zmienić i na północo-zachodzie szukać przyjaznych prądów.

Dziś rano na wystawce spytałem Roberta Kurtis czy kapitan czasem nie zwarjował?

– Pan uważasz go ciągle, panie Kazallon, powinieneś więc lepiej wiedzieć odemnie.

– Nie wiem co myśleć o nim, ale rzeczywiście ma szczególny wyraz twarzy, i oczy z dziwnym obłędem patrzą jak u obłąkanego! Czy jeździłeś pan z nim kiedy?

– Nie panie Kazallon, po raz pierwszy teraz płynę.

– I zwracałeś pan powtórnie uwagę kapitana na zły kierunek żeglugi.

– Zwracałem; ale on znów mi odpowiedział, że wie co robi.

– Powiedz mi panie Kurtis co myślą o tem bossman i porucznik Walter?

– Myślą toż samo co pan i ja.

– No, ale gdyby kapitanowi Huntly przyszła fantazya zawieść nas do Chin.

– To pojedziemy do Chin.

– Tak, ale subordynacya ma pewne granice.

– Nie, dopóki postępowanie kapitana nie grozi niebezpieczeństwem okrętowi.

– A jeżeli naprawdę dostał pomieszania zmysłów.

– W takim razie, panie Kazallon, wiemco mi do działania pozostaje.

'The Survivors of the Chancellor' by Édouard Riou 06

Przyznam się, że było to dla mnie niespodzianką, nie wchodzącą wcale w program podróży na Chancellorze.

Pogoda coraz gorsza, w tej stronie Atlantyku silne wiatry ciągle panują w jesieni.

W nocy z dnia 11 na 12, Chancellor wpłynął na morze sargaskie; tak nazywają przestrzeń wody otoczoną ciepłym prądem Gulfstreamu i pokrytą wodorostami, które Hiszpanie nazywają „Sargasso.”

Okręty Kolumba z trudnością zaledwie przebyły te ruchomą massę.

W dzień Antlantyk jak ogród, wygląda panowie Letourneur wyszli także na pokład, pomimo silnej nawałnicy, która dmąc na metalowe liny wydobywa z nich dźwięki jak z strón harfy.

Ubranie każdy zapiął jak najmocniej, chcąc je uchronić od potargania przez wiatr.

Okręt na tej łące morskiej przecina kolej szeroką, niekiedy wiatr zarzuca długie jak dzikie wino gałązki aż na liny masztowe, formując pomiędzy niemi festony zieleni.

Algi, te wstążki bez końca 300 do 400 stóp długie, obejmują maszty do samego szczytu jak płomyki czerwone.

Przez kilka godzin musieliśmy odpierać ten napad wodorostów, chwilami zaś Chancellor, cały okryty lianami, wyglądał jak krzak płynący po niezmiernej łące.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki