FANDOM



Rozdział XI Don Kichot z La Manchy • Księga VIII • Rozdział XII • Miguel de Cervantes Rozdział XIII
Rozdział XI Don Kichot z La Manchy
Księga VIII
Rozdział XII
Miguel de Cervantes
Rozdział XIII

Jaka się niepomyślna Don Kichotowi stała przygoda, najsmutniejsza ze wszystkich.

Żona Don Antonia nader uszczęśliwiona była z pobytu Anny Felicji w swym domu, obsypywała ją pieszczotami, na jakie się tylko zdobyć mogła, tak ją zachwyciły piękność i rozum. Bardzo wiele znakomitszych osób z miasta przychodziło ją odwiedzać, przyglądając się z uwielbieniem Mauretance.

Tego samego jeszcze wieczora, Don Kichot rzekł do Don Antonia, że sposób, który uradzono, aby uwolnić Don Gregoria nie bardzo mu się wydawał bezpieczny, bo wszystkiego się można było obawiać, a mało czego spodziewać. Sądził, że pewniej byłoby wysłać jego samego do Berberii, uzbrojonego, na koniu, i że wydostałby z pewnością Don Gregoria, mimo wszystkich Maurów z całego świata, tak jak Galiferos wybawił Malizandę, małżonkę swoją.

— Tak, panie — wtrącił Sancho — ale czy pan zastanowiłeś się nad tym, że Galiferos wybawił żonę na lądzie i zawiózł ją do Francji także lądem, ale tu zupełnie co innego. Jeślibyśmy nawet przypadkiem wydostali Don Gregoria, jakże go przywieźć do Hiszpanii, kiedy morze tak szerokie?

— Na wszystko się znajdzie sposób, oprócz śmierci — odparł Don Kichot. — Okręt będzie czekał w przystani, czy nie będziemy mogli wsiąść nań, choćby się temu cały ląd sprzeciwiał?

— Mówić o tym nie zawadzi — dodał Sancho — ale, panie, od słowa do rzeczy spory jeszcze kawał drogi, a co do mnie, ufam zupełnie renegatowi, który mi się wydaje zręcznym i poczciwym człowiekiem.

Don Antonio odpowiedział na to, że gdyby się renegatowi nie udało, to z pewnością odwołają się wszyscy do znanej waleczności wielkiego Don Kichota i poślą go do Berberii. We dwa dni potem renegat odpłynął na lekkiej łodzi, po sześć wioseł na ławkę, a wioślarze dzielni byli. We dwa znów dni potem generał, uprosiwszy wicekróla, żeby mu donosił o Annie Felicji i o Don Gregoriu, pożegnał się z tym dygnitarzem i galery popłynęły ku wschodowi.

Któregoś ranka Don Kichot, przechodząc się nad brzegiem morza, uzbrojony od stóp do głowy, bo, jak mówił, zbroja była jedynym jego ubiorem, a walka odpoczynkiem, ujrzał nagle zbliżającego się rycerza, uzbrojonego także od stóp do głowy, z tarczą, na której wyryty był promieniejący księżyc. Rycerz, przybliżywszy się doń, następujące słowa zwrócił głośno do Don Kichota:

— Znakomity rycerzu, waleczny Don Kichocie z Manchy, jestem Rycerzem Białego Księżyca, o sławnych czynach moich musiałeś słyszeć zapewne, przybywam tu wyzwać cię na ostrze, zmierzyć swe siły z twoimi, a to dlatego, żebyś przyznał, że moja dama, ktokolwiek ona jest, bez porównania jest piękniejsza od twojej Dulcynei z Toboso. Jeżeli chcesz dobrowolnie zgodzić się na tę prawdę, unikniesz niezawodnej śmierci i oszczędzisz mi trudów zadania ci jej, gdy zaś masz ochotę walczyć, wymagam jednego warunku, jeśli cię zwyciężę, to przez rok cały nie będziesz nosił zbroi, nie szukał przygód, udasz się do domu, postawisz miecz w kącie i żyć będziesz w błogim spokoju, tak potrzebnym dla twego zdrowia i fortuny. Jeśli przypadkiem się zdarzy, że ty mnie zwyciężysz, głowa moja do ciebie należy, zostawiam ci konia mego, zbroję, oręż i wieść o wielkich czynach moich zniknie przy twojej bohaterskiej sławie. Rozważ więc teraz, rycerzu, i odpowiadaj prędko, bo dzisiaj koniecznie sprawę tę załatwić musimy.

Don Kichot, zdziwiony nader wyniosłością Rycerza Białego Księżyca i przedmiotem wyzwania, odpowiedział surowo i z dumą:

— Rycerzu Białego Księżyca, o którego czynach nie miałem dotąd sposobności słyszeć, przysiągłbym, że nigdy nie widziałeś sławnej Dulcynei, bo gdybyś ją był widział, nie chciałbyś się narażać zuchwale na walkę, której wypadek wątpliwy, i sambyś przyznał, że nie ma piękności, co by się z nią dała porównać. Więc nie chcąc panu wprost powiedzieć, że kłamiesz, ale tylko, że pan się bardzo mylisz, przyjmuję wyzwanie na warunkach, które położyłeś, i weźmy się do dzieła, żeby przed końcem dnia sprawa ta się zakończyła. Wyjmuję tylko z pańskich warunków to, coś powiedział o rozgłosie twoich czynów, który na korzyść sławy mojej ma się obrócić; nie wiem, co to za rozgłos i przestaję na mojej sławie, jakąkolwiek jest. Dalej więc, rozpędzajmy się, a powodzenie okaże, kto spisy lepiej używać potrafi.

Zobaczono z miasta Rycerza Białego Księżyca, a wicekról już miał wiadomość, że rozmawiał z Don Kichotem, ale myślał, że to nowy jaki pomysł żartobliwy Don Antonia, albo innego jakiego szlachcica z Barcelony, wyszedł więc w towarzystwie Don Antonia i innych, przybywając w tę właśnie chwilę, kiedy Don Kichot zawrócił Rosynanta, żeby się rozpędzić. Widząc, że dwaj rycerze zawróciwszy konie, mają się spotkać, stanął pomiędzy nimi, zapytując się, co ich zmusiło do tak nagłej walki. Rycerz Białego Księżyca opowiedział w kilku słowach, co zaszło między nim a Don Kichotem i wspomniał o warunkach wyzwania obopólnie przyjętych. Wicekról zbliżył się do Don Antonia, zapytując go, czy zna Rycerza Białego Księżyca i czy jakiego figla nie chce mu wypłatać. Gdy Don Antonio odrzekł, że nic a nic o wszystkim nie wiedział, wahał się przez czas niejaki, czy pozwoli przeciwnikom natrzeć na siebie. Nie mogąc jednak przypuścić, żeby to co innego być mogło prócz żartu, oddalił się, mówiąc:

— Mości rycerzu, jeśli nie ma środka pogodzenia, jeśli trzeba umrzeć lub wyznać, gdy jegomość pan Don Kichot nie chce ustąpić, ani Rycerz Białego Księżyca odstąpić, pole jest wolne i niech Bóg was zachowa!

Rycerz Białego Księżyca podziękował za to pozwolenie wicekrólowi najgrzeczniejszymi słowy, Don Kichot złożył także podziękowanie, a polecając się z całego serca Bogu i swojej damie Dulcynei, jak to zwykł był robić zawsze przed walką, więcej zajął pola dla rozpędzenia, widząc, że przeciwnik gotował się na to samo. Trąby i kotły nie wydały hasła do walki, zwrócili oba konie jednocześnie, żeby gwałtownie natrzeć na siebie. Rycerz Białego Księżyca jechał na koniu żwawszym i dzielniejszym od Rosynanta, przebiegł sam tylko trzy czwarte mety i tak silnie potrącił Don Kichota bez użycia spisy, że powalił natychmiast o ziemię konia i jeźdźca w bardzo niedobrym stanie.

Natychmiast zsiadłszy z konia i dotykając końcem spisy o przyłbicę, rzekł do Don Kichota:

— Zwyciężyłem cię, rycerzu, i przypłacisz życiem, jeśli nie przystaniesz na warunki naszego boju. Don Kichot, nieprzytomny, potłuczony, nie mając dosyć siły podnieść przyłbicy, odrzekł głosem słabym i przytłumionym, jakby z grobu:

— Dulcynea z Toboso jest najpiękniejszą kobietą w świecie, a ja najnieszczęśliwszy ze wszystkich rycerzów na ziemi. Byłoby niesłusznie, żeby nieszczęście moje zaprzeczyć miało prawdzie powszechnie uznanej — kol spisą, rycerzu, odbierz mi życie, kiedy mi cześć odebrałeś.

— Nie, nie — odparł Rycerz Białego Księżyca — niechże wieść o piękności pani Dulcynei z Toboso pozostanie nietykalna, zgadzam się na to, aby tylko wielki Don Kichot oddalił się do siebie na rok, jak się ułożyliśmy przed walką, albo przynajmniej dopóki go sam nie zwolnię z danego słowa.

Wicekról, Don Antonio i kilku innych świadkami byli, jak Don Kichot odrzekł zwycięscy swojemu, że byle nie wymagał niczego przeciw sławie i piękności Dulcynei, dopełni zobowiązania najsumienniej, jak na rycerza przystoi. Poprzestał na tym rycerz białego księżyca, zawrócił konia i skłoniwszy się głową wicekrólowi, kłusem pojechał do miasta. Wicekról prosił Don Antonia, żeby się za nim udał i dowiedział się jakim bądź sposobem, kto to taki.

Podnieśli Don Kichota, zdjęto mu hełm. Blady był bardzo i zbity, pot zimny nań wystąpił, jakby miał ducha wyzionąć. Rosynant zaś w takim był stanie, że ani myśleć nie można było o podniesieniu go. Sancho w smutku i zadziwieniu nie wiedział, co mówić i robić, myślał, że to czary. Zwyciężono pana w obliczu całego ludu, przez rok nie będzie mógł nosić zbroi; sława pańska raz na zawsze pogrzebana, a z nią nadzieje Sancha jak dym pierzchają. Obawiał się jeszcze, ażeby Rosynant nie został już na zawsze kaleką; z panem jeszcze gorzej było. Kiedy tak smutno rozmyślał i osłupiał niesłychanie, wicekról kazał Don Kichota odnieść w lektyce do miasta, gdzie się wkrótce udał, chcąc się dowiedzieć, kto był ów Rycerz Białego Księżyca.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.