FANDOM


Rozdział XXI Gwiazda Południa
Rozdział XXII
Juliusz Verne
Rozdział XXIII
Uwaga! Tekst wydano w 1895 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!

Nowy Rodzaj Kopalni.

Wypadki zaszłe ubiegłej nocy doszły także do wiadomości miss Watkins.

– Ach, panie Cyprjanie, mówiła do niego dobra dziewczyna, martwisz się pan nie potrzebnie. Czyż życie pańskie nie warte tyle, co djament?

– Droga panno Alicjo… ale

– Nie myślmy już o tem i proszę nie wracaj pan więcej do doświadczeń.

– Rozkazuje mi to pani? pytał Cyprjan.

– Tak, tak, zabraniam panu teraz zajmować się niemi, jak poprzednio kazałam, jeżeli już mam prawo rozkazywać panu.

– Wykonam wszelkie rozkazy od pani pochodzące, zapewniał Cyprjan, ściskając podaną sobie rączkę.

Dowiedziawszy się potem o wyroku zapadłym na Matakita, była nie pocieszoną, szczególniej martwił ją w tem udział jej ojca. W winę kafra również, jak Cyprjan nie wierzyła i chętnie by się przyczyniła do uwolnienia biedaka.

Lecz jak się wziąć do tego? jak wzbudzić litość w jego oskarżycielu, p. Watkinsie.

Dodać musimy, że fermer nie mógł uzyskać żadnych zeznań od Matakita, ani groźbą wyroku, ani obietnicą uwolnienia.

Pozbawiony nadziei odzyskania kiedykolwiek „Gwiazdy Południa”, humor jego stał się niemożliwym, obawiano się mówić z nim. Pomimo to córka zdecydowała się udać do niego.

Nazajutrz po wyroku mniej trapiony przez podagrę chciał zyżytkować wolną chwilę, aby uporządkować swe papiery.

Siedząc w fotelu przed pięknem biurkiem, przeglądał kolejno liczne dokumenty własności i kontrakty. Obok niego Alicja była pochyloną nad haftem i mało zwracała uwagi na Dadę, która podług zwyczaju stąpała dumnie po pokoju i rozumnemi oczami śledziła czynności p. Watkinsa i jego córki.

Naraz głośny okrzyk p. Watkinsa zmusił Alicję do obejrzenia się.

– To zwierzę staje się codzień nieznośniejszem, porwało mi ważny pergamin.

'The Vanished Diamond' by Léon Benett 60

Dada!… tu!… oddaj mi to zaraz!

Po chwili wymyślał w dalszym ciągu:

Ach, to wstrętne zwierzę połknęło go, dokument tak ważny, oryginał dekretu, nadającego mi prawo własności na eksplatowanie kopji! to nie do wytrzymania! Ale ty mi to oddasz, choćbym miał cię udusić. Czerwony z gniewu puścił się fermer w pościg za Dadą.

Ta, okrążywszy dwa razy pokój, wydostała się przez otwarte okno na dwór.

– Drogi ojcze, prosiła Alicja, uspokój się, zachorujesz znowu ze zmartwienia!

Wściekłość p. Watkinsa dosięgła szczytu. Ucieczka Dady dopełniła miary.

– Nie, zawołał na wpół zduszonym głosem, tego już zawiele! trzeba to raz zakończyć! Nie dam się pazbawić najważniejszego dokumentu.

Pigułką ołowianą nauczę rozumu tę złodziejkę? Odbiorę mój pergamin, moje słowo na to!

Alicja płacząc postępowała za nim. Prośby nie pomogły, fermer wziął broń nabitą i, spostrzegłszy Dadę, idącą w kierunku domku, zamieszkanego przez Cyprjana, dał ognia.

Ptak, jakby domyślając się czarnych zamiarów fermera, schronił się po za domem.

'The Vanished Diamond' by Léon Benett 61

Czekaj, czekaj, już ja cię dostanę, przebrzydłe zwierzę, wymyślał p. Watkins, idąc za nią.

Naturalnie Alicja nie odstępowała ojca, prosząc go o zmiłowanie się nad ulubionym ptakiem. Doszli tak do domku, lecz Dada znikła, Watkins zapukał do drzwi, domyślając się, że tam się schroniła.

Cyprjan we własnej osobie drzwi otworzył,

– Ach p. Watkins… p. Alicja… jakże mi przyjemnie powitać u siebie, rzekł zdziwiony nieoczekiwaną wizytą.

Bez tchu opowiedział mu fermer cel ich przybycia.

W takim razie pomogę panu szukać winowajczyni, rzekł, zapraszając do wejścia.

– Wnet ja tę sprawę zakończę, wołał fermer, wywijając groźnie bronią.

Jednocześnie błagalne spojrzenie Alicji objaśniło Cyprjana, jak dziewczę boi się zapowiedzianej egzekucji.

– Lî, rzekł Cyprjan do chińczyka, który wszedł właśnie, po francusku, struś pewnie się schował do twego pokoju, zwiąż go, lecz w ten sposób, aby mógł umknąć, podczas gdy ja poprowadzę p. Watkinsa w przeciwną stronę.

Piękny ten plan niestety nie mógł być wykonanym, bo Dada schroniła się do pierwszego pokoju, do którego właśnie weszli.

Skurczyło się biedactwo w poczuciu swej winy, schowało głowę po za krzesło, myśląc, że tem staje się niewidzialną.

P. Watkins rzucił się na nią.

Pomimo wściekłości, która nim miotała, zastanowił się, jednak nad niewłaściwością strzelania w cudzym domu.

Alicja płacząc, odwróciła się, aby nic nie widzieć.

Jej żal natchnął Cyprjana zbawczą myślą.

– Panie Watkins, rzekł nagle, chodzi panu tylko o zwrot dokumentu, wszak prawda? otóż dostaniesz go bez zabicia Dady. Wystarczy rozcięcie żołądka lub gardzieli. Pozwoli mi pan podjąć się tej operacji? przechodziłem niegdyś kurs w zoologicznem muzeum i spodziewam się, iż dobrze się wywiążę z tej roboty chirurgicznej.

Watkins zgodził się.

Przy pomocy Bardika i Lîego związano silnie Dadę, poczem Cyprjan, aby jej oszczędzić bólu i, aby się podczas operacji nie broniła, obwiązał jej głowę chustką napojoną chloroformem.

Prowadząc palcem po szyi, doszedł do wydatnego gardziela, ostrym scyzorykiem przeciął luźno wiszącą zwierzchnią skórę, usunął na bok arterje i przeciął tkanki białe jak masa perłowa.

Gardziel Dady wyglądała jak mocno wydęta kieszeń, gdzie mieściła się pasza i przedmioty połykane przez nią poprzedniego dnia, a może i dawniej.

Pierwsze spojrzenie na silny i zdrowy ten organ pozwalał przypuszczać, że mechaniczne zagłębienia w nim nic mu nie zaszkodzą.

Otwór dość duży pozwolił Cyprjanowi wsunąć rękę do środka. Zaraz też wydostał zwinięty w kulę, lecz nieuszkodzony dokument p. Watkinsa.

Ale tu jeszcze różne różności się znajdują, rzekł Cyprjan, wsuwając rękę powtórnie i wydobył kulę z kości słoniowej.

Kulę tę połknęła przed pięciu miesiącami, lecz widocznie nie mogła przejść ona przez dolny otwór gardzieli.

Odkładając kulę na bok, czynił dalsze poszukiwania, jak archeolog w obozowisku rzymskiem.

Mosiężny lichtarzyk, meldował zdziwiony, pokazując zgnieciony i podrapany sprzęt domowy!

Bardika i Lîego ogarnął tak wesoły śmiech, że zwabił do pokoju Alicję.

Złota moneta, klucz, grzebień, wywoływał Cyprjan, wyjmując po kolei rzeczone przedmioty.

Nagle zbladł.

Palce jego ujęły przedmiot dziwnych kształtów, nie… czyż to być może?

Nareszcie podniósł rękę wraz z trzymanym przedmiotem.

'The Vanished Diamond' by Léon Benett 62

Pan Watkins głośno krzyknął: „Gwiazda Południa”.

Tak, sławny djament, nieuszkodzony wcale odnalazł się i promieniał w blasku dziennym, jak świetna gwiazda!

Tylko rzecz dziwna zmienił kolor, – zauważono to ogólnie.

O ile poprzednio była hebanowe czarną, „Gwiazda Południa” świeciła teraz różowo, tak pięknym różowym kolorem, że powiększało to jeszcze jej przejrzystość i podnosiło blask.

– Sądzisz pan, że przez to djament straci na cenie? pytał fermer po pierwszych wybuchach radości.

– Wcale nie, zapewniał go Cyprjan, przeciwnie, zyskuje na tem, bo zaliczyć go teraz można do rodziny Kameleon-djamentów. Widocznie mu w podgardlu Dady zimno nie było; tem wytłomaczyć można zmianę koloru.

Szczegół ten już nieraz rozpatrywały uczone towarzystwa i zgodzono się, że zjawisko wywołać można nagłą zmianą temperatury.

– Dzięki niebu, odnalazłem cię zatem ty skarbie mej duszy, powtarzał p. Watkins, ściskając w ręku klejnot, aby się upewnić, że to nie sen.

Tyle mi wyrządziłeś przykrości swem zniknięciem, że cię więcej z rąk nie wypuszczę.

Podniósł go w górę, pieszcząc się nim i zdawało się, że na wzór Dady gotów jest go połknąć.

Cyprjan tymczasem igłą, nawleczoną mocną nitką, zaszył starannie otwór w gardzieli, następnie skórę szyi i uwolnił Dadę z więzów.

Bardzo zmęczona, jakby zawstydzona, leżała Dada spokojnie, nie okazując chęci do ucieczki.

– Czy ona wyzdrowieje? pytała Alicja, widocznie więcej zmartwiona stanem ulubienicy, niż odnalezionym kamieniem.

– Z pewnością wyzdrowieje, zapewniał Cyprjan, nie byłbym się podjął operacji, gdybym nie wierzył w udanie się jej. Ręczę pani, że po trzech dniach śladu rany nie będzie i, że Dada przed upływem dwóch godzin, nie zaniedba nanowo napełnić dziwacznej kieszeni, którą właśnie opróżniliśmy.

Alicja, uspokojona temi słowy, podziękowała Cyprjanowi wdzięcznem spojrzeniem.

Pan Watkins dość już nacieszył się swym kamieniem i, zwracając się do Cyprjana, rzekł wyniośle tonem majestatycznym.

– Panie Méré, oddałeś mi wielką usługę i niewiem czem się za nią wywdzięczę.

Serce Cyprjana poczęło bić mocno.

Czem wywdzięczyć? O, p. Watkins posiadał na to dobry środek. Czy mu tak trudno przypomnieć sobie przyrzeczenie dane przed wyjazdem, że kto mu wróci klejnot, temu odda rękę córki swej, a czyż mu go nie wrócił, chociaż nie w Transwaalu go znalazł?

Cyprjan mówił do siebie, za dumny wypowiedzieć słowa te głośno. Zresztą, pewnym był, że p. Watkins o przyrzeczeniu sam sobie przypomni.

Tymczasem fermer sprawy tej wcale nie poruszył, tylko pożegnał zimno Cyprjana i dał znak córce, aby za nim udała się do domu.

Matakita naturalnie zaraz uwolniono. Nie wiele jednakże brakło, aby biedak przepłacił życiem szczególny apetyt strusia.

Dzięki szczęśliwemu trafowi ocalał w ostatniej chwili.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki