FANDOM



Stało się • Opowiadanie • Bogdan Miklusz
Stało się
Opowiadanie
Bogdan Miklusz

I słowo stało się ciałem. I umarło. I pędziłem co sił w nogach jeszcze do ciała, które ze słowa stało się. I pędziłem przed siebie do słowa, które umarło w ciele. I pędziłem przed siebie drogą do ciała, które ze słowa stało się i umarło. I potykałem się o krzaki cierniste co na drodze i zarośla co na drodze przede mną. I krew leciała mocno strumieniami z kolan i stóp co przed siebie, w stronę słowa co w ciele umarło, kierowały się. I nie dbałem o to, że krew leciała mocno strumieniami z kolan i stóp. I pędziłem co sił i krwi w nogach jeszcze, do ciała, które ze słowa stało się. I zostawiałem za sobą krzaki cierniste i zarośla co za mną. I zostawiałem za sobą krew co z kolan i stóp leciała mocno strumieniami. I chwytałem oddech w pełną pierś bym mógł dalej pędzić przed siebie. I pędziłem przed siebie dalej. I chwyciłem mocno ciało, co ze słowa stało się i umarło. I tarmosiłem i ściskałem za rękę ciało, co ze słowa stało się. I płakałem na ciało, co umarło. I łzy leciały mocno strumieniami z oczu. I mieszały się z krwią co leciała mocno strumieniami z kolan i stóp. I leżało ciało, co ze słowa stało się i umarło, w kałuży krwi i łez. I wsiąkały krew i łzy w słowo co ciałem stało się i umarło. i chwyciłem za rękę ciało co ze słowa stało się i umarło. I pędziłem co sił w nogach jeszcze i krwi i łez w oczach jeszcze przed siebie. I pędziłem co sił w nogach jeszcze i krwi i łez we oczach jeszcze przed siebie drogą. I trzymałem w ręku ciało, co ze słowa stało się i umarło. I potykałem się o krzaki cierniste i zarośla co na drodze. I krew leciała z kolan i stóp mocno strumieniami i łzy leciały mocno strumieniami z oczu- gdy pędziłem co sił w nogach jeszcze z ciałem w ręku, co ze słowa stało się i umarło. I nie wiedziałem co począć już. I pędziłem dalej przed siebie drogą. I przestała krew lecieć mocno strumieniami z kolan i stóp i przestały łzy lecieć mocno strumieniami z oczu. I stało się wielkie zdziwienie. I stało się wielkie zdziwienie, że krew przestała lecieć mocno strumieniami z kolan i stóp i przestały łzy lecieć mocno strumieniami z oczu. I słowo co w ciele umarło zmartwychwstało. I stało się wielkie zdziwienie, że krew przestała lecieć mocno strumieniami z kolan i stóp i przestały łzy lecieć mocno strumieniami z oczu i ciało, co ze słowa stało się, umarło i zmartwychwstało. I chwyciło mnie mocno za rękę ciało co ze słowa stało się i tarmosiło i ściskało. I płakało na mnie ciało, co tarmosiło mnie i ściskało i chwyciło za rękę. I krew leciała z ciała, co ze słowa stało się mocno strumieniami. I wsiąkały krew i łzy we mnie. I chwyciło mnie za rękę ciało co ze słowa stało się. I pędziło co sił w nogach jeszcze i krwi i łez w oczach jeszcze przed siebie. I pędziło co sił w nogach jeszcze i krwi i łez w oczach jeszcze przed siebie drogą. I trzymało mnie za rękę słowo co ciałem stało się. I potykało się o krzaki cierniste i zarośla co na drodze. I krew leciała z kolan i stóp mocno strumieniami i łzy leciały mocno strumieniami z oczu, gdy pędziło co sił w nogach jeszcze ze mną za rękę ciało, co ze słowa stało się, umarło i zmartwychwstało. I nie wiedziało co począć już. I pędziło dalej przed siebie ciało co ze słowa stało się umarło i zmartwychwstało. I przestała krew lecieć mocno strumieniami z kolan i stóp. I przestały łzy lecieć mocno strumieniami z oczu. I stało się wielkie zdziwienie, ze krew przestała lecieć mocno strumieniami z kolan i stóp i łzy przestały lecieć mocno strumieniami z oczu.

I kochałem się z ciałem co ze słowa stało się. I kochało się słowo co się ciałem stało ze mną. I chwyciłem mocno za rękę ciało, co ze słowa stało się i umarło i zmartwychwstało i kochało się ze mną. I chwyciło mnie mocno za rękę ciało, co ze słowa stało się, umarło i zmartwychwstało i kochałem się z nim. I tarmosiłem i ściskałem ciało co ze słowa stało się. I tarmosiło i ściskało mnie ciało też. I śmiałem się do ciała, co umarło i zmartwychwstało. I śmiech leciał mocno strumieniami z ust. I tańczyliśmy ze śmiechu co leciał mocno strumieniami. I pędziliśmy co sił w nogach jeszcze i śmiechu w ustach jeszcze do słońca. I pędziliśmy co sił w nogach jeszcze i śmiechu w ustach jeszcze do słońca drogą przed siebie. I potykaliśmy się o krzaki cierniste i zarośla co na drodze przed nami. I śmiech leciał mocno strumieniami z ust. I uniosły nas skrzydła niebieskie ponad krzaki cierniste i zarośla co na drodze pod nami. I lecieliśmy ku słońcu co sil w skrzydłach jeszcze i śmiechu w ustach jeszcze. I trzymaliśmy się mocno za ręce. I trzymałem mocno za rękę ciało, co ze słowa stało się, umarło i zmartwychwstało. I trzymało mnie mocno za rękę słowo co ciałem się stało, umarło i zmartwychwstało. I lecieliśmy ku słońcu, ku słońcu, ku słońcu co sil w skrzydłach jeszcze i śmiechu w ustach jeszcze. I stopiły się skrzydła w słońcu niebieskie. I się skrzydła niebieskie w słońcu stopiły. I spadaliśmy bezwolnie bez skrzydeł niebieskich co się stopiły w słońcu na ziemię. I spadaliśmy bezwolnie co się stopiły w słońcu na ziemię w krzaki cierniste i zarośla co na drodze. I trzymało mnie za rękę słowo co się stało ciałem, umarło, zmartwychwstało i opadało na ziemię bezwolnie, bez skrzydeł niebieskich co się stopiły w słońcu w krzaki cierniste i zarośla co na drodze. I trzymałem za rękę ciało, co się ze słowa stało, umarło, zmartwychwstało i spadałem na ziemię bezwolnie, bez skrzydeł niebieskich co się stopiły w słońcu w krzaki cierniste i zarośla co na drodze.

A wokół nie było nic oprócz ciszy. Głuchej jak pień ciszy.





Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki